-Tu jest.- Usłyszałam głos Liama.
-Ale się musiała z nami namęczyć skoro obudziliśmy się pokojach.- Odezwał się Niall.
-No. Pewnie ciężko było. Nawet nam ciężko zawlec Hazzę do łóżka. A ona jest delikatniejsza i słabsza od nas.- Wtrącił Zayn.
-Rzeczywiście. Lekko nie było. W zamian za to możecie zrobić mi śniadanie.- Odezwałam się w końcu, dalej nie otwierając oczu.
-Już się robi Piękna!- Krzyknął Harry.
-Tylko nie Piękna, i nie krzycz, bo jeszcze śpię.
-A właśnie. Dlaczego śpisz tu?- Usłyszałam Liama i poczułam, że kanapa się zapada na jednym końcu, więc podkuliłam nogi.
-Musiałam gdzieś Zayna położyć.
-Dzięki, że chociaż mnie nie rozbierałaś.- Powiedział Malik.
-Sam stwierdziłeś, że ci będzie wygodnie spać w ubraniach. Co miałam zrobić? Usnąłbyś na siedząco.
-No Ok,Ok. Dzięki. To co chcesz na śniadanie?
-Nie wiem. A co umiecie?
-O dużo rzeczy. Zayn. Jakie śniadanie przygotujesz naszej Ślicznotce?- Odezwał się Louis.
-Tomlinson. Za tę Ślicznotkę to ja już wolę sobie sama coś zrobić.
-Oj sory Liss. No nie gniewaj się na mnie.- Nagle do wszystkich przyszły sms-y.
-To nasz manager. Dzisiaj mamy wywiad o 18.- Powiedział Liam.
-Wieczór bez was. W końcu.- Wstałam z kanapy i zaczęłam tańczyć.
-Aleś ty miła.- Odezwał się urażony Zayn.
-Cała ja, ale nie gniewaj się.
-Chyba musisz mnie przeprosić.- Mówiąc to nadstawił policzek.
-Tak. Masz rację. Kiedyś może to zrobię.
-Ej!
-Haha. Tak. To co jemy na śniadanie? Szczerze. Nie chce mi się nic gotować. Chodźmy do Nandos.- Po tych słowach Niallowi zaszkliły się oczy.- Powiedziałam coś nie tak?
-Nie. Niall uwielbia Nandos.- Oświecił mnie Louis.
-Och, Horanku. Świetnie. Idę się przebrać i możemy iść.- Pobiegłam do pokoju. Z szafy wzięłam luźny, pomarańczowy t-shirt, krótkie jeansowe spodenki, czarne botki ii tego samego kolory bransoletkę i torbę.
Gotowa zeszłam na dół.
-Ładnie wyglądasz.
-Dzięki Liam.
-Weź jeszcze okulary. Nie rozpoznają cię i będziesz miała spokój.
-Okej. -Wróciłam do pokoju, założyłam czarne okulary i tego samego koloru czapkę z napisem "FAME".
Do Nandos pojechaliśmy samochodem chłopców. Wysiedliśmy pod lokalem. Gdy weszliśmy do środka od razu poszłam się przywitać z Sofii. Chłopcy zajęli stolik, a ja po chwili do nich dołączyłam. Złożyliśmy zamówienie i zaczęliśmy gadać, właściwie o wszystkim, i o niczym. Gdy dostaliśmy posiłki, jedyną osobą, która milczała był Niall, całkowicie pochłonięty zawartością swojego talerza. Skończyliśmy jeść i chłopcy odwieźli mnie do domu, gdzie miałam spędzić resztę dnia z dala od ludzi.
Zauważyłam, że Harry przyglądał się Sofie. Może w końcu spodobała mu się jakaś konkretna dziewczyna. Fajnie by było.
Przebrałam się w wygodniejsze ubrania typu luźne dresy i top. Wzięłam z pokoju gitarę i zeszłam do salonu. Grałam dobre dwie godziny, aż mi się to trochę znudziło. Odniosłam instrument na swoje miejsce i włączyłam FIFE 12. Dawno w nią nie grałam.
Przerwało mi jednak pukanie do drzwi. Chyba nigdy nie zaznam spokoju. Niechętnie podeszłam i otworzyłam je na oścież. Przede mną stały Amber i Kimi.
-Cześć. Co robisz ?
-Gram w Fife.
-Chodź do kina.
-Nie chce mi się. Poza tym chyba nie ma niczego ciekawego.
-Chodź na cokolwiek. Nudzi się nam.
-Okej. Poczekajcie. Przebiorę się.
W pokoju znalazłam ciemne legginsy, białą koszulkę z krótkim rękawem, ciemne adidasy i kurtkę. Wzięłam jeszcze trochę kasy i poszłam do dziewczyn.
W kinie stwierdziłyśmy, że nie ma niczego ciekawego, więc poszłyśmy na kawę do kawiarni w parku. Gadałyśmy i gadałyśmy. Zaczęło się ściemniać.
Wyszłyśmy z pomieszczenia, ale nie chciało nam się jeszcze wracać, więc poszłyśmy przez park i na około. Przechodząc obok jednej z alejek usłyszałyśmy jakaś dziewczynę.
-Czego ty ode mnie chcesz ?
-Nauczyć cię kultury.
-Czy to nie Megan ? Nad kim tym razem się znęca ?-Odezwała się Kimi.
-Nie wiem. Chodźcie sprawdzić.
Weszłyśmy w alejkę. Przeszłyśmy kawałek i zobaczyłyśmy grupę dziewczyn. Było ich może z dziesięć. Podeszłyśmy po cicho jeszcze bliżej. W środku stały jeszcze cztery. Jedna z nich była Megan a dwie trzymały za ręce brunetkę.
-No to co chciałaś mi powiedzieć.- Jad, z jakim to wypowiedziała, był wyczuwalny na kilometr.
-Znalazłaś sobie kogoś nowego do znęcania ?- Wypowiedziałam to i wszystkie pary oczu były zwrócone na nas.
-O proszę. Będzie ciekawiej.
-No na pewno. Zostaw ją. Co znowu ci nie pasowało, że przeszła obok ciebie i na takie coś popatrzyła ?
-Licz się ze słowami !
-Skierowane są do ciebie. Nie jest w tym wypadku konieczna uprzejmość z mojej strony.
-Wiesz, że macie teraz przejebane ? -Zaśmiałyśmy się. Poczułyśmy czyjeś ręce na naszych nadgarstkach. Rozglądnęłyśmy się. Trzymały nas a Megan patrzyła z wyższością. Popatrzyłam porozumiewawczo na dziewczyny. Pokiwały głową, a ja wybuchnęłam po raz kolejny śmiechem. Kimi i Amber dołączyły do mnie. Nagle zaczęłyśmy piszczeć. Wszystkie na raz byłyśmy o wiele za głośno. Dziewczyny poluźniły uściski. Wyrwałyśmy się, złapałyśmy dziewczynę, przez którą postanowiłyśmy tu przyjść i zaczęłyśmy uciekać.
Biegła równo z nami. Wybiegłyśmy z parku i weszłyśmy do małej kawiarenki po drugiej stronie ulicy. Popatrzyłyśmy na dziewczynę. Miała brązowe, kręcone włosy, nieco ciemniejszy odcień skóry i brązowe oczy. Była mojego wzrostu.
-Jesteś nowa ? -Spytałam.
-Tak. Niedawno się przeprowadziłam. Jestem Danielle. Danielle Peazer.
-Lisa, ale mów mi Liss. To jest Kimi, a to Amber.
-Miło was poznać i dzięki wielkie. Nie wiem o co się czepiała.
-A co ci mówiła ?
-Że jak coś do mnie mówi, to mam grzecznie słuchać i się nie odzywać.
-Wyzywała cię ?
-Taa... To jej co nieco odpowiedziałam.
-Brawo, brawo. Niewielu jest zdolnych. Za dużo dziewczyn z nią chodzi.
-A wy ? Długo ją znacie.
-Za długo. Trafisz sama do domu ? Daleko mieszkasz ?
-Zaraz za parkiem. Pierwszy dom po lewej.
-To ty się tam wprowadziłaś ? Ja mieszkam pod 8 po prawej.
-Tak to ja. Może mnie kiedyś odwiedzicie ?
-Spoko. Może chodźmy już ?
Wyszłyśmy i skierowałyśmy się w stronę domu. Rozstałyśmy się z Amber i Kimi zaraz za parkiem. Dalej z Danielle szłyśmy same. Pogadałyśmy trochę.
Doszłyśmy do jej domu.
-Liss, poczekaj. Nie wiesz może czy nie ma tu w okolicy jakiejś szkoły tańca ?
-Tańczysz ?
-Tak. Wcześniej chodziłam do szkoły po drugiej stronie miasta, ale nie opłaca mi się tam dojeżdzać. Za dużo czasu.
-Ja się uczę w szkole za parkiem. Zaprowadzę cię jutro.
-Dzięki wielkie. Dobranoc.
Pożegnałam się z Danielle i ruszyłam w stronę domu.
Dobrze zrobił mi ten wieczór. Może wcale nie potrzebowałam samotności. Zaczęłam myśleć. Nad tym jak poznałam chłopców i jakie miałam życie bez nich, o Kimi i Amber, o tym, że są przy mnie zawsze, o mamie, której mi brakuje. Chciałam ją zobaczyć. Tak bardzo mi jej brakowało. Zeszłam do garażu w poszukiwaniu pudeł ze zdjęciami. Gdy znalazłam odpowiednie, wróciłam do salonu. Przeglądając zdjęcia, wróciły wspomnienia. I te dobre, i te złe. Mama uwielbiała uwieczniać wszystko na zdjęciach, dlatego było ich sporo. Wyciągając kolejne zdjęcia łzy same napływały do oczu. Mama, babcia. One o mnie dbały najbardziej. Po ich śmierci nie miałam nikogo. Tata cały czas pracuje. Ciekawe czy w ogóle jeszcze pamięta jak wyglądam. Wiem, że robi to dla mnie, ale czasami wolałabym nie mieć nic prócz niego. Brakuje mi tych chwil. Kiedy zbieraliśmy się wszyscy przy obiedzie i rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Odłożyłam wszystkie pamiątki do pudła, ale nie chciałam ich odnosić z powrotem do garażu. Zaniosłam to wszystko do swojego pokoju i położyłam na półce w garderobie. Żebym zawsze mogła do nich wrócić. Przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka. Położyłam głowę na poduszkę i poczułam znany mi zapach. Zayn. Ten chłopak mnie intrygował. Nie spotkałam jeszcze takiego, który rozmawiałby ze mną na tak wiele tematów. I nie całowałby tak dobrze. Ale chyba się nie zakochałam ?! Nie, nie to nie możliwe.- Pomyślałam. Zayn jest cudowny, ale żeby od razu się zakochać? Z takimi myślami usnęłam.
Niektóre zdjęcia Liss.
Liss i jej matka Rosalie.
Zdjęcia zrobione przez Thomasa.
No i jest Rozdział 8 :D
Dodałam nowy gadżet :) Będzie zawierał datę następnego rozdziału :D Liczę na komentarze na zachętę.
Dodałam też zdjęcia, które, między innymi, oglądała Liss.
Zapraszam do czytania i komentowania.
Tysiaxxx


