piątek, 27 września 2013

Rozdział 8. "Chyba musisz mnie przeprosić(...)Tak. Masz rację. Kiedyś może to zrobię."

       Ze snu wyrwał mnie dźwięk schodów. Ktoś schodził na dół. Nie otwierałam oczu, ponieważ chciałam jeszcze pospać.
-Tu jest.- Usłyszałam głos Liama.
-Ale się musiała z nami namęczyć skoro obudziliśmy się pokojach.- Odezwał się Niall.
-No. Pewnie ciężko było. Nawet nam ciężko zawlec Hazzę do łóżka. A ona jest delikatniejsza i słabsza od nas.- Wtrącił Zayn.
-Rzeczywiście. Lekko nie było. W zamian za to możecie zrobić mi śniadanie.- Odezwałam się w końcu, dalej nie otwierając oczu.
-Już się robi Piękna!- Krzyknął Harry.
-Tylko nie Piękna, i nie krzycz, bo jeszcze śpię.
-A właśnie. Dlaczego śpisz tu?- Usłyszałam Liama i poczułam, że kanapa się zapada na jednym końcu, więc podkuliłam nogi.
-Musiałam gdzieś Zayna położyć.
-Dzięki, że chociaż mnie nie rozbierałaś.- Powiedział Malik.
-Sam stwierdziłeś, że ci będzie wygodnie spać w ubraniach. Co miałam zrobić? Usnąłbyś na siedząco.
-No Ok,Ok. Dzięki. To co chcesz na śniadanie?
-Nie wiem. A co umiecie?
-O dużo rzeczy. Zayn. Jakie śniadanie przygotujesz naszej Ślicznotce?- Odezwał się Louis.
-Tomlinson. Za tę Ślicznotkę to ja już wolę sobie sama coś zrobić.
-Oj sory Liss. No nie gniewaj się na mnie.- Nagle do wszystkich przyszły sms-y.
-To nasz manager. Dzisiaj mamy wywiad o 18.- Powiedział Liam.
-Wieczór bez was. W końcu.- Wstałam z kanapy i zaczęłam tańczyć.
-Aleś ty miła.- Odezwał się urażony Zayn.
-Cała ja, ale nie gniewaj się.
-Chyba musisz mnie przeprosić.- Mówiąc to nadstawił policzek.
-Tak. Masz rację. Kiedyś może to zrobię.
-Ej!
-Haha. Tak. To co jemy na śniadanie? Szczerze. Nie chce mi się nic gotować. Chodźmy do Nandos.- Po tych słowach Niallowi zaszkliły się oczy.- Powiedziałam coś nie tak?
-Nie. Niall uwielbia Nandos.- Oświecił mnie Louis.
-Och, Horanku. Świetnie. Idę się przebrać i możemy iść.- Pobiegłam do pokoju. Z szafy wzięłam luźny, pomarańczowy t-shirt, krótkie jeansowe spodenki, czarne botki ii tego samego kolory bransoletkę i torbę. 
        Gotowa zeszłam na dół.
-Ładnie wyglądasz.
-Dzięki Liam.
-Weź jeszcze okulary. Nie rozpoznają cię i będziesz miała spokój.
-Okej. -Wróciłam do pokoju, założyłam czarne okulary i tego samego koloru czapkę z napisem "FAME".
Do Nandos pojechaliśmy samochodem chłopców. Wysiedliśmy pod lokalem. Gdy weszliśmy do środka od razu poszłam się przywitać z Sofii. Chłopcy zajęli stolik, a ja po chwili do nich dołączyłam. Złożyliśmy zamówienie i zaczęliśmy gadać, właściwie o wszystkim, i o niczym. Gdy dostaliśmy posiłki, jedyną osobą, która milczała był Niall, całkowicie pochłonięty zawartością swojego talerza. Skończyliśmy jeść i chłopcy odwieźli mnie do domu,  gdzie miałam spędzić resztę dnia z dala od ludzi.
         Zauważyłam, że Harry przyglądał się Sofie. Może w końcu spodobała mu się jakaś konkretna dziewczyna. Fajnie by było.
         Przebrałam się w wygodniejsze ubrania typu luźne dresy i top. Wzięłam z pokoju gitarę i zeszłam do salonu. Grałam dobre dwie godziny, aż mi się to trochę znudziło. Odniosłam instrument na swoje miejsce i włączyłam FIFE 12. Dawno w nią nie grałam.
         Przerwało mi jednak pukanie do drzwi. Chyba nigdy nie zaznam spokoju. Niechętnie podeszłam i otworzyłam je na oścież. Przede mną stały Amber i Kimi.
-Cześć. Co robisz ?
-Gram w Fife.
-Chodź do kina.
-Nie chce mi się. Poza tym chyba nie ma niczego ciekawego.
-Chodź na cokolwiek. Nudzi się nam.
-Okej. Poczekajcie. Przebiorę się.
        W pokoju znalazłam ciemne legginsy, białą koszulkę z krótkim rękawem, ciemne adidasy i kurtkę. Wzięłam jeszcze trochę kasy i poszłam do dziewczyn.
        W kinie stwierdziłyśmy, że nie ma niczego ciekawego, więc poszłyśmy na kawę do kawiarni w parku. Gadałyśmy i gadałyśmy. Zaczęło się ściemniać.
        Wyszłyśmy z pomieszczenia, ale nie chciało nam się jeszcze wracać, więc poszłyśmy przez park i na około. Przechodząc obok jednej z alejek usłyszałyśmy jakaś dziewczynę.
-Czego ty ode mnie chcesz ?
-Nauczyć cię kultury.
-Czy to nie Megan ? Nad kim tym razem się znęca ?-Odezwała się Kimi.
-Nie wiem. Chodźcie sprawdzić.
         Weszłyśmy w alejkę. Przeszłyśmy kawałek i zobaczyłyśmy grupę dziewczyn. Było ich może z dziesięć. Podeszłyśmy po cicho jeszcze bliżej. W środku stały jeszcze cztery. Jedna z nich była Megan a dwie trzymały za ręce brunetkę.
-No to co chciałaś mi powiedzieć.- Jad, z jakim to wypowiedziała, był wyczuwalny na kilometr.
-Znalazłaś sobie kogoś nowego do znęcania ?- Wypowiedziałam to i wszystkie pary oczu były zwrócone na nas.
-O proszę. Będzie ciekawiej.
-No na pewno. Zostaw ją. Co znowu ci nie pasowało, że przeszła obok ciebie i na takie coś popatrzyła ?
-Licz się ze słowami !
-Skierowane są do ciebie. Nie jest w tym wypadku konieczna uprzejmość z mojej strony.
-Wiesz, że macie teraz przejebane ? -Zaśmiałyśmy się. Poczułyśmy czyjeś ręce na naszych nadgarstkach. Rozglądnęłyśmy się. Trzymały nas a Megan patrzyła z wyższością. Popatrzyłam porozumiewawczo na dziewczyny. Pokiwały głową, a ja wybuchnęłam po raz kolejny śmiechem. Kimi i Amber dołączyły do mnie. Nagle zaczęłyśmy piszczeć. Wszystkie na raz byłyśmy o wiele za głośno. Dziewczyny poluźniły uściski. Wyrwałyśmy się, złapałyśmy dziewczynę, przez którą postanowiłyśmy tu przyjść i zaczęłyśmy uciekać.
        Biegła równo z nami. Wybiegłyśmy z parku i weszłyśmy do małej kawiarenki po drugiej stronie ulicy. Popatrzyłyśmy na dziewczynę. Miała brązowe, kręcone włosy, nieco ciemniejszy odcień skóry i brązowe oczy. Była mojego wzrostu.
-Jesteś nowa ? -Spytałam.
-Tak. Niedawno się przeprowadziłam. Jestem Danielle. Danielle Peazer.
-Lisa, ale mów mi Liss. To jest Kimi, a to Amber.
-Miło was poznać i dzięki wielkie. Nie wiem o co się czepiała.
-A co ci mówiła ?
-Że jak coś do mnie mówi, to mam grzecznie słuchać i się nie odzywać.
-Wyzywała cię ?
-Taa... To jej co nieco odpowiedziałam.
-Brawo, brawo. Niewielu jest zdolnych. Za dużo dziewczyn z nią chodzi.
-A wy ? Długo ją znacie.
-Za długo. Trafisz sama do domu ? Daleko mieszkasz ?
-Zaraz za parkiem. Pierwszy dom po lewej.
-To ty się tam wprowadziłaś ? Ja mieszkam pod 8 po prawej.
-Tak to ja. Może mnie kiedyś odwiedzicie ?
-Spoko. Może chodźmy już ?
        Wyszłyśmy i skierowałyśmy się w stronę domu. Rozstałyśmy się z Amber i Kimi zaraz za parkiem. Dalej z Danielle szłyśmy same. Pogadałyśmy trochę.
         Doszłyśmy do jej domu.
-Liss, poczekaj. Nie wiesz może czy nie ma tu w okolicy jakiejś szkoły tańca ?
-Tańczysz ?
-Tak. Wcześniej chodziłam do szkoły po drugiej stronie miasta, ale nie opłaca mi się tam dojeżdzać. Za dużo czasu.
-Ja się uczę w szkole za parkiem. Zaprowadzę cię jutro.
-Dzięki wielkie. Dobranoc.
        Pożegnałam się z Danielle i ruszyłam w stronę domu.
Dobrze zrobił mi ten wieczór. Może wcale nie potrzebowałam samotności. Zaczęłam myśleć. Nad tym jak poznałam chłopców i jakie miałam życie bez nich, o Kimi i Amber, o tym, że są przy mnie zawsze, o mamie, której mi brakuje. Chciałam ją zobaczyć. Tak bardzo mi jej brakowało. Zeszłam do garażu w poszukiwaniu pudeł ze zdjęciami. Gdy znalazłam odpowiednie, wróciłam do salonu. Przeglądając zdjęcia, wróciły wspomnienia. I te dobre, i te złe. Mama uwielbiała uwieczniać wszystko na zdjęciach, dlatego było ich sporo. Wyciągając kolejne zdjęcia łzy same napływały do oczu. Mama, babcia. One o mnie dbały najbardziej. Po ich śmierci nie miałam nikogo. Tata cały czas pracuje. Ciekawe czy w ogóle jeszcze pamięta jak wyglądam. Wiem, że robi to dla mnie, ale czasami wolałabym nie mieć nic prócz niego. Brakuje mi tych chwil. Kiedy zbieraliśmy się wszyscy przy obiedzie i rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Odłożyłam wszystkie pamiątki do pudła, ale nie chciałam ich odnosić z powrotem do garażu. Zaniosłam to wszystko do swojego pokoju i położyłam na półce w garderobie. Żebym zawsze mogła do nich wrócić. Przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka. Położyłam głowę na poduszkę i poczułam znany mi zapach. Zayn. Ten chłopak mnie intrygował. Nie spotkałam jeszcze takiego, który rozmawiałby ze mną na tak wiele tematów. I nie całowałby tak dobrze. Ale chyba się nie zakochałam ?! Nie, nie to nie możliwe.- Pomyślałam. Zayn jest cudowny, ale żeby od razu się zakochać? Z takimi myślami usnęłam.

Niektóre zdjęcia Liss.


Liss i jej matka Rosalie.


Zdjęcia zrobione przez Thomasa.




No i jest Rozdział 8 :D 
Dodałam nowy gadżet :) Będzie zawierał datę następnego rozdziału :D  Liczę na komentarze na zachętę. 
Dodałam też zdjęcia, które, między innymi, oglądała Liss.
Zapraszam do czytania i komentowania.
Tysiaxxx